Opisy miesięcy

Wrzesień 2020

Wrzesień - Kreatywność

Ciężkie wiklinowe kosze powoli płyną Kanałem Raduni i miejską fosą, by dotrzeć w okolice kościoła św. Trójcy. Tam przechylają się, opróżniając ładunek, i w tym samym tempie wracają na zbocze Biskupiej Górki, by ponownie napełnić się piaskiem. Biskupia Górka oddala się, za to powoli przybliża się Bastion Przedmiejski. Gdańszczanie będą go od teraz nazywać Bastionem Wijbego, upamiętniając w ten sposób wynalazcę pierwszej na świecie kolejki linowej o wielu podporach. Kolejki, która stanęła tu na początku XVII wieku. 

„Osobliwym musi być miasto, które trudno porównywać z jakimkolwiek innym, a przecież 

takim jest prastary Gdańsk” – napisał kiedyś Jerzy Samp. Tak, żyjemy w mieście pięknym i jedynym w swoim rodzaju, budzącym zachwyt i podziw. Mieście, o którym można by pomyśleć, że wymaga wyłącznie troski i ochrony tego, co już zostało stworzone. Że jest dziełem zamkniętym – zaprojektowanym i wykonanym przez twórców o niedosiężnym potencjale. Od tej myśli blisko do ograniczającego przekonania, że siła kreacji jest przywilejem wybrańców.

Wąska i zwykle pusta ulica Bosmańska prowadzi od Szerokiej do Świętego Ducha. Oczom poszukujących rozrywki marynarzy, wkraczających na podwórko jednej ze stojących tam kamienic, ukazywała się przedziwna konstrukcja – zestaw ustawionych pod różnym kątem luster, z których najwyższe umieszczone było na wysokości dachu, a najniższe kierowało odbite słoneczne promienie prosto do wnętrza mieszczącej się w suterenie marynarskiej knajpy, noszącej nazwę „Tam, gdzie słońce świeci odbitym światłem”. Na ulicy Bosmańskiej powietrze musiało być przesiąknięte nieszablonowym myśleniem – w czasach, kiedy pobliski szacowny Wielki Żuraw przestał już służyć miastu jako dźwig, mieszkańcy tej ulicy bez oporów używali jego przewiewnych przestrzeni do suszenia bielizny osobistej.

Karola kiedyś pracowała w szkole, dziś prowadzi w Oliwie swoje autorskie zajęcia. „Na początku, kiedy dzieci są tu po raz pierwszy, nie bardzo mogą się odnaleźć, czekają na instrukcje. Kiedy już trochę się oswoją, wciąż przychodzą pod koniec zajęć i pytają, jak im poszło. O co one tak naprawdę pytają? Myślę, że o to, czy zaspokoiły moje oczekiwania. Dopiero gdy upewnią się, że ich nie mam, pojawia się miejsce na autentyczną radość, przyjemność i kreatywność. Cieszę się, że mogę im w tym towarzyszyć”.

Kreatywności nie da się nauczyć, bo… wszyscy ją mamy. Najczęściej jest jednak wymagająca i delikatna. Nie znosi oczekiwań – i tych zewnętrznych, i tych skierowanych wobec siebie. Blednie na myśl o ograniczeniach – takich jak np. finanse. W kontakcie z niską samooceną udaje, że nie istnieje, a jej zaprzysięgłymi ciemiężycielami są dokładność, perfekcja i strach przed popełnieniem błędu. Kurczy się i traci moc, gdy na końcu drogi majaczy nagroda, kara lub perspektywa oceny.  Rośnie i rozkwita, karmiona przyjemnością, tańcem, ruchem, muzyką, sztuką, poznawaniem ludzi, kultur i smaków. Tak jak i my.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies (naszych oraz naszych zaufanych partnerów: Google, Facebook) i podobnych technologii w celu świadczenia usług, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych, analitycznych i reklamowych. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Ok, rozumiem.