Kalendarium wydarzeń

W hali „Olivia” odbył się koncert „Rock dla pokoju”

W hali „Olivia” przy alei Grunwaldzkiej 470 odbył się koncert „Rock dla pokoju”, z którego dochód przeznaczono dla ofiar trzęsienia ziemi w Meksyku.

Opisy miesięcy

Październik 2020

Październik - Przedsiębiorczość

Wieczorami był tu niezmiennie tłok, ruch i taki gwar, że nawet jeśli egzotyczne ptaki umieszczone w zwisającej z sufitu zdobionej klatce przejawiały jakieś wokalne talenty, nikt nie miał szans się nimi zachwycić. Sam ich widok z pewnością wywierał spodziewane wrażenie na gościach, którzy zjawiali się tu po raz pierwszy, tak samo jak majestat i powaga bijące od mebli, ścian, posągów i licznych obrazów przedstawiających scene. Jednak nawet wielki Sąd Ostateczny, niedwuznacznie wskazujący grzechy sprowadzające ludzi na skraj otchłani, nie powstrzymywał zgromadzonych tu każdego wieczoru kupców i armatorów przed łamaniem podstawowego prawa obowiązującego w pełnym przepychu wnętrzu: zakazu omawiania interesów.

Zakaz omawiania interesów? – Wolne żarty – uśmiecha się delikatnie Fortuna, stojąca na szczycie fasady Dworu Artusa. Tam, gdzie jest gwar, ruch i przepływ, gdzie ludzie mogą się realizować bez ograniczeń, tam przedsiębiorcza natura człowieka nie daje wziąć się w karby, lecz znajduje najlepsze warunki do rozkwitu. Gdy Dwór – należący przecież do Bractwa św. Jerzego – kiedyś spłonął, miasto odbudowało go z własnych pieniędzy. Musiał być naprawdę ważny.  

W 2014 roku w przestrzeni Dworu Artusa przedstawiciele Muzeum Historycznego Miasta Gdańska z dumą zaprezentowali publiczności XIX-wieczny obraz Kupiec Gdański pędzla Louisa Sy. Ów wspaniały nabytek wzbudził ekscytację nie tylko ze względu na swoją wartość, ale i sposób jego sfinansowania – przez muzeum we współpracy z lokalnym browarem. Rzecz ta nie mogłaby się pewnie wydarzyć, gdyby nie osiągnięcia jednego z dawnych gdańskich przedsiębiorców, który z sukcesem łączył biznes z działalnością naukową.
Zarządzał browarem, posiadał własną cegielnię, drukarnię, szlifiernię szkła i warsztat miedziorytniczy. Był inspektorem cechów i rajcą. Hodował cytryny, konstruował zegary wahadłowe, urządzenia „do spoglądania zza murów bez wyglądania za nie” i teleskopy. Utrzymywał zażyłe kontakty z naukowcami i królami. Był w ciągłym ruchu. Nie stronił od ryzyka. Dbał, żeby jego odkrycia były znane w całej Europie i stawały się dla niego źródłem dochodów. Sposób działania Jana Heweliusza zgadza się co do joty z umieszczaną dziś w podręcznikach definicją człowieka przedsiębiorczego, burząc stereotyp introwertycznego, oderwanego od realiów uczonego.
– To był dobry czas. Nikt chyba nie przypuszczał, jak bardzo na połączy – mówi Monika. W salach produkcyjnych zakładu ślusarskiego musiała wtedy panować niepokojąca cisza. Wszyscy zgromadzili się przy stole w ciasnej jadalni. Spisali to, co dla nich ważne. Arkusze zawisły na ścianach, nie zdjęto ich do dziś. Na każdym wśród wielu słów powtarzają się cztery te same: satysfakcja, odwaga, otwartość i partnerstwo. – Do tej pory było dla nas jasne, co robimy – dodaje Monika. – Teraz wiemy dlaczego. Co sprawia, że chcemy działać razem. 

Odwaga, otwartość, partnerstwo. To te idee przyświecały twórcom średniowiecznych dworów Artusa, zainspirowanym legendą o królu Arturze i formułą okrągłego stołu. Dziś te same idee stoją u podstaw innowacyjnych przedsiębiorstw, w których na pierwszym planie widzi się ludzi: ich cele, wartości, potencjał i to, co powstaje w wyniku ich zetknięcia. W ten sam sposób można  patrzeć na miejski organizm – wielkie przedsięwzięcie, którego najważniejszymi uczestnikami jesteśmy my – jego mieszkańcy. 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies (naszych oraz naszych zaufanych partnerów: Google, Facebook) i podobnych technologii w celu świadczenia usług, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych, analitycznych i reklamowych. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Ok, rozumiem.