Opisy miesięcy

Lipiec 2020

Lipiec - Zaangażowanie (Wpływ)

Aut nie słychać, ale są za to ptaki. W okolicach miejsca ogniskowego zaczynają się gromadzić ludzie, starszy mężczyzna z wprawą układa stos drewna. Na łące obok leżą maty do jogi, na których kilkanaście wyprostowanych postaci zastygło w pozycji drzewa. W cieniu, obok wiklinowych wigwamów, intensywne prace ziemne prowadzone są… przez gromadę dzieci w różnym wieku. 

– Franek, chodź, zbieramy się do domu – młoda kobieta nachyla się nad kilkulatkiem metodycznie wtykającym patyki w długi wał uformowany z ziemi. Po dłuższej chwili chłopiec podnosi głowę, zdziwiony. – Mamo! Teraz? Nie, mamo, my tu przecież robimy schron! 

Podczas niesterowanej przez dorosłych zabawy dzieci często osiągają stan maksymalnego zaangażowania, który w psychologii jest określany mianem flow. Niehamowane perspektywą zewnętrznej ingerencji, zanurzają się w świat działania i stwarzania. Dzielą się zadaniami, negocjują. Stawiają sobie wyzwania, jakim są w stanie sprostać, i wręcz stapiają się z tym, co robią. Poznają słodycz satysfakcji czerpanej z wpływu na rzeczywistość i poczucie osobistej mocy płynącej z samodzielności i współdziałania. Od takiej zabawy trudno je oderwać.

Dyskusja mamy z Frankiem toczy się w przestrzeni Podleśnej Polany, rozciągającej się na trzech hektarach w obrębie Parku Jaśkowej Doliny. Park założył Jan Labes, filantrop i senator I Wolnego Miasta Gdańska. Po zasadzeniu tu drzew, zbudowaniu altan i promenady udostępnił w 1803 roku teren mieszkańcom Gdańska. Tak powstało miejsce odpoczynku, zabaw i festynów, które po przekształceniu w las komunalny prawie zupełnie straciło swój potencjał. W 2012 roku grupa gdańszczan przyjęła zaproszenie rady dzielnicy do współpracy nad zmianą tego kawałka bliskiego im świata na lepsze. Wspólnie zaprojektowali miejsce, które przyciągnęło ludzi, wypełniło się zabawą i wręcz promieniuje radością – z taką siłą, że już niedługo po drugiej stronie Jaśkowej Doliny powstanie siostrzana Sobótkowa Polana. Ma tam między innymi powstać parkiet do tańca o wielkości 120 m2.

Gdańskie cechy i gildie były małymi, dobrze zorganizowanymi wspólnotami, opartymi na współpracy i – często – wzajemnej pomocy. W czasie karnawału w ich władanie przechodziły ulice, stając się przestrzenią zabaw, korowodów i niezwykłych tańców. Zespół kuśnierzy mistrzowsko wykonywał niezbyt dziś poprawny politycznie taniec zwany moreską. Gromada rzeźników odtwarzała swój elektryzujący układ, którego najmocniejszym punktem było potrząsanie toporami. Szyprowie wzbudzali ekscytację, wykonując skomplikowane figury z obnażonymi mieczami w dłoniach. Choć nie tańcem i korowodami zajmowali się na co dzień, by zarobić na życie, 

to jednak swoją energią i zaangażowaniem zmieniali gdańskie ulice w przestrzeń, która przyciągała w czasie karnawału gości z całej ówczesnej Polski.

W jakich warunkach najlepiej rozwija się zaangażowanie? Tam, gdzie jest miejsce na słuchanie, mówienie i relacje. Takie warunki możemy tworzyć wspólnie. W takich przestrzeniach łatwiej nam poczuć chęć działania i moc z niego płynącą. A flow, radość i zabawa? To tylko kwestia czasu. 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies (naszych oraz naszych zaufanych partnerów: Google, Facebook) i podobnych technologii w celu świadczenia usług, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych, analitycznych i reklamowych. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Ok, rozumiem.