wtorek
1
Natalii
Eligiusza
Edmunda
środa
2
Balbiny
Bibianny
Pauliny
czwartek
3
Franciszka
Ksawerego
Kasjana
piątek
4
Barbary
Krystiana
Jana
sobota
5
Sabiny
Krystyny
Edyty
niedziela
6
Mikołaja
Jaremy
Emiliana
poniedziałek
7
Marcina
Ambrożego
Teodora
wtorek
8
Marii,Światozara
Makarego
środa
9
Wiesława
Leokadii
Joanny
czwartek
10
Julii
Danieli
Bogdana
piątek
11
Damazego
Waldemara
Daniela
sobota
12
Dagmary
Aleksandra
Ady
niedziela
13
Łucji
Otylii
poniedziałek
14
Alfreda
Izydora
Jana
wtorek
15
Niny
Celiny
Waleriana
środa
16
Albiny
Zdzisławy
Alicji
czwartek
17
Olimpii,Łazarza
Floriana
piątek
18
Gracjana
Bogusława
Laurencji
sobota
19
Gabrieli
Dariusza
Eleonory
niedziela
20
Bogumiły
Dominika
poniedziałek
21
Tomisława
Seweryna
Piotra
wtorek
22
Zenona
Honoraty
Franciszki
środa
23
Wiktorii
Sławomiry
Jana
czwartek
24
Adama
Ewy
Eweliny
piątek
25
Anastazji
Eugenii
sobota
26
Dionizego
Szczepana
niedziela
27
Jana,Żanety
Maksyma
poniedziałek
28
Teofilii
Godzisława
Cezarego
wtorek
29
Dawida
Tomasza
Dominika
środa
30
Rainera
Eugeniusza
Irmy
czwartek
31
Sylwestra
Melanii
Mariusza

Opisy miesięcy

Danuta Podgrodzik

Grudzień - WRACAJ DO DOMU

Minęło sześć tygodni, nim siódmy z kolei wymaz okazał się ujemny. Od siedmiu tygodni uznawana jest za ozdrowieńca, ale wszystkie objawy jeszcze nie ustąpiły. Mimo choroby, stresu i odpowiedzialności to właśnie podczas pandemii usłyszała najpiękniejsze słowa, których nie zapomni do końca życia.
Od współpracowników: Zostajemy.
Od najbliższych: Wracaj do domu.
Danuta Podogrodzka-Oleńko jest dyrektorką Domu Pomocy Społecznej „Polanki”.

Już w lutym w Polankach rozpisano dwa plany: A – ochrony przed zakażeniem i B – na wypadek wykrycia wirusa. 15 kwietnia wynik jednego z pracowników okazał się pozytywny. Dyrektor poinformowała zespół o stanie zagrożenia życia i zdrowia.
– Ja zostaję, czekam na waszą decyzję.
Wszyscy pracownicy pozostali w DPS.
– Doceniam ich odwagę i pracowitość, są wspaniali.
Nie zawiedli też przyjaciele. Były wspierające telefony, stała troska prezydenta miasta, dary od sponsorów, pomagali wolontariusze i wojsko, spisały się służby wojewody, panie z sąsiedztwa szyły maseczki, ludzie z całego kraju przysyłali pieniądze.

Na 77 mieszkańców Polanek zachorowało 45 osób i 13 pracowników – wszyscy, którzy zostali w placówce.
– Najtrudniejszy moment był wtedy, kiedy do szpitala wyprawialiśmy pierwszych 14 podopiecznych. Wszystkim mówiłam: Do widzenia i zapewniałam, że na nich czekamy, choć przecież nikt nie wiedział, jak będzie. Oni żegnali się tak, jakby nigdy już nie mieli do nas wrócić.
Po tym, jak chorzy pensjonariusze trafili do szpitala, dom przeszedł dezynfekcję, a zakażonych pracowników zastąpiło siedmiu zdrowych.
Danuta usłyszała od najbliższych, że ma wracać do domu.
– Mam wspaniałą rodzinę, to dało mi wielką siłę, że niezależnie od tego, co się dzieje, to moje miejsce jest przy nich.

Dyrektor broniła się przed szpitalem tak długo, aż wypłaciła pracownikom wynagrodzenie. Nie mogła już wówczas bez zadyszki przejść nawet trzech kroków.
– Koronawirus nauczył mnie pokory, radości z tego, co jest dzisiaj. Planuję, ale już tak nie gonię.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies (naszych oraz naszych zaufanych partnerów: Google, Facebook) i podobnych technologii w celu świadczenia usług, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych, analitycznych i reklamowych. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Ok, rozumiem.