poniedziałek
12
Jana
Brunona
Bonifacego
Świętych Apostołów Piotra i Pawła
Święto prawosławne
wtorek
13
Henryka
Kingi
Andrzeja
środa
14
Ulryka
Bonawentury
Kamila
czwartek
15
Henryka
Włodzimierza
Dawida
piątek
16
Mariki
Benity
Eustachego
sobota
17
Anety
Bogdana
Jadwigi
Tisza be-Aw – rocznica zburzenia pierwszej i drugiej Świątyni Jerozolimskiej
Święto żydowskie
niedziela
18
Erwina
Kamila
Szymona

Opisy miesięcy

Damian Mazurowski

Lipiec - MUS CZEKOLADOWY

Damian podczas pandemii dużo czytał, biegał, ćwiczył. Niemal nie oglądał telewizji. Podczas kwarantanny przytyliśmy średnio dwa kilogramy, on schudł osiem. W czwartym miesiącu pandemii nadal ogranicza telewizję. W bagażniku auta wozi rower i codziennie po pracy robi trasę Brzeźno – Sopot.

– Co z towarem? Co z ludźmi? – pomyślał Damian Mazurowski, szef kuchni w jednej z gdańskich restauracji, kucharz z ponad 25-letnim doświadczeniem, gdy 13 marca rząd ogłosił, że od następnego dnia restauracje będą zamknięte.
14 marca była sobota. Półki w lodówkach i spiżarniach uginały się pod ciężarem produktów na weekend.

Kuchnie stały się podczas pandemii prawdziwymi polami bitwy. Ludzi dobrej woli i liczby inicjatyw nie da się zliczyć. Osoby prywatne i firmy wpłacały datki na ciepłe posiłki dla medyków albo fundowały obiady potrzebującym. Wolontariusze i taksówkarze rozwozili jedzenie.

Po kilku dniach przestoju kuchnia w restauracji Damiana wróciła do pracy na ćwierć gwizdka. Serwowali na wynos, piekli chleb, charytatywnie karmili kilkoro okolicznych seniorów i taksówkami wysyłali dania obiadowe do szpitali. Mimo to czasu wolnego Damian miał tak dużo jak nigdy.
– Dziś myślę, że pandemia była cudownym czasem dla ludzi, którzy chcieli dobrze go wykorzystać – mówi Damian. – Wszyscy się zagalopowaliśmy, za dużo pracy, za mało czasu dla rodziny i przyjaciół. Sam jestem pracoholikiem. Wybrałem trudny, niekiedy stresujący zawód, ale bardzo uzależniający.

W telefonie przechowuje zdjęcie z nabrzeża Motławy, które zrobił w drodze do pracy 8 kwietnia o godzinie 13. To była środa, słoneczny dzień i ani żywego ducha, miasto jak wymarłe.
– Nigdy jeszcze nie widziałem czegoś tak smutnego – przyznaje.
Dziś patrzy na przyszłość z optymizmem i stara się tym entuzjazmem zarażać innych.
– A co szef kuchni poleca na pandemiczny smutek?
– Mus czekoladowy albo puszystą kaszę manną z wanilią, skórką pomarańczy i konfiturą malinową.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies (naszych oraz naszych zaufanych partnerów: Google, Facebook) i podobnych technologii w celu świadczenia usług, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych, analitycznych i reklamowych. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Ok, rozumiem.